Kobiety psują związki i nie umieją odpuszczać

Ostatnio byłem świadkiem kłótni dwojga ludzi. On – znudzony, pokorny, z postawą „tylko już się odpierdol”, ona – krzykliwa, głośna i wyraźnie zdecydowana, żeby dziś znowu mu dopierdolić.

Krzyczeli na siebie tak, że nie dało się niczego innego słyszeć. Krzyczeli, aby nikt w autobusie nie czuł się samotny, bo oni nie mogą odłożyć wszystkich ważnych spraw i muszą koniecznie wyrzucić z siebie te kilka słów za dużo.

„ – Głupi chuju, znowu musiałam iść wieczorem wyprowadzać tego kundla, jeszcze raz i przysięgam, że przyczepię go do drzewa i zostawię.

„- Tylko nie zapomnij po drodze się znowu z kimś zeszmacić!”

Krzyczeli tak długo, że facet zaczął odpuszczać. Dla przeciętnego słuchacza to o 20 minut za wiele. A ja zwyczajnie miałem pecha, bo jechałem na ostatni przystanek. Jakby poczuł, że wszystko dookoła zostało juz spalone. Jakby siedzenia, na których grzeją tyłki nagle się rozstąpiły i zaczęły dzielić na kilometry. Na jego twarzy pojawiła się obojętność. Na jej policzkach grymas, na czole zmarszczki.

Mali ludzie zawsze robią tak, że najpierw słychać ich kompleksy i niepowodzenia. Później ciągną w dół i zarażają swoim myśleniem w impertynencki sposób.

Bo ludzie mali zawsze dają Ci do zrozumienia, że możesz poczuć się jak gówno, w którym oni czują się jak ryba w wodzie, ale udają, że to perfumy.

To nie pierwsza ich kłótnia dziś. Te pierwsze zaczynają się od czerstwego chleba, zapchanej umywalki i tego, ktoś dziś pośle Adasia do przedszkola. Od spóźnienia, zostawionych śmieci, tego kto dziś wyprowadza psa.

Może w innym czasie, innym miejscu i z innym bagażem doświadczeń, może w innej rzeczywistości nie pluli by na siebie, bo wspólne życie ich przerosło.

Może za wiele od siebie potrzebujemy? A potem te potrzeby napotykają na rzeczywistość, która jest zupełnie, zupełnie inna? I te potrzeby nie odnajdują odzwierciedlenia w codzienności. I nie chodzi o to by być całym światem, bo to trochę zakrawa o chore relacje. Chodzi o wzajemne zrozumienie, akceptację, troskę i patrzenie w jednym kierunku …

A jeśli cały sekret polega na tym, że nie umiemy być szczęśliwi, z nikim, bo nie umiemy kochać siebie? Proste, prawda? Towarzystwo w jakim spędzamy życie to zawsze kwestia wyboru, problem w tym, że nigdy nie umiemy wybrać siebie w odpowiednim momencie.

Razem
240
Udostępniono